Jeszcze przed Wielkanocą kupiłam sobie styropianowe jajeczka- do ozdobienia oczywiście. Nic jednak z nimi nie robiłam, bo nie miałam szerokiej tasiemki… Uświadomiłam sobie, że przecież tasiemka jest zupełnie nie potrzebna, jeżeli pod ręką ma się mnóstwo papierów, które można w podobny sposób wykorzystać. No i po wpięciu kilkudziesięciu szpileczek… jest moje jajo, które poczeka sobie do przyszłego roku.